Krajobraz po katastrofie – co dalej z Puszczą Białowieską?
Strona główna > Artykuły

Krajobraz po katastrofie – co dalej z Puszczą Białowieską?

Opublikowany 4 lipca 2018

Puszcza Białowieska jest unikatowym ekosystemem w skali światowej. Jest miejscem w którym, w znacznym stopniu, przebiegają procesy niezaburzone przez człowieka. Dzięki temu jest doskonałym obiektem badań nad ekosystemem, a także biologią wielu zagrożonych gatunków, dla których Puszcza Białowieska stanowi ostoje. Natura sama również naprawia tam to, co człowiekowi udało się zniszczyć, w tym  m.in. bioróżnorodność poprzez nasadzania monokultury świerkowej. W Puszczy Białowieskiej znajdują się oczywiście fragmenty lasu użytkowane przez człowieka w sposób znaczny, nie jest to jednak żaden argument przeciwko objęciu całego jej obszaru ochroną ścisłą, ponieważ natura sama się odnawia i reguluje to co człowiek zniszczył.

 

“Po owocach ich poznacie” 

Mija dokładnie rok od apogeum sporu o wycinkę w Puszczy Białowieskiej. Przyjrzyjmy się więc teraz, dla odmiany spokojnie, efektom działania Lasów Państwowych i sami wyciągnijmy na ich temat wnioski. W mijającym miesiącu miałam okazję prowadzić badania nad bioróżnorodnością różnych siedlisk w Puszczy Białowieskiej. Obok naturalnych siedlisk jak łęgi, olsy, bory, grądy znalazły się również siedliska zaburzone przez człowieka, w tym te poddane wycince w czasie ostatniej gradacji kornika. Napisałam “ostatniej” nieprzypadkowo, ponieważ gradację kornika są zjawiskiem cyklicznym, znanym naturze lepiej i dłużej niż nam. Wyniki nie pozostawiają złudzeń, a sam krajobraz nawet dla laika stanowić powinien pewną lekcję. Fragmenty lasu gdzie miała miejsce wycinka to miejsca biologicznej katastrofy. Pojawiają się wyłącznie nieliczne gatunki tzw. starych lasów co jest związane z długiem wymierania. Zaczynają dominować gatunki ruderalne tj związane z siedliskami zaburzonymi, a także gatunki łąkowe. Pierwsze z nich możemy spotkać dosłownie wszędzie, gdzie czynnik antropogeniczny jest dominujący, a więc np. w miastach, przy drogach, hałdach pokopalnianych. Drugie są co prawda również bardzo ciekawe i pożądane, ale tylko na swoich siedliskach, którymi są łąki, a nie lasy. Okazuje się więc, że leśnicy mieli rację… częściową. Wycinka rzeczywiście przyczyniłą się do wzrostu bioróżnorodności, nie wspominają jednak o jakie gatunki Puszcza została “ubogacona”!

 

Umierający las wg Lasów Państwowych 

Część Puszczy Białowieskiej, która również została dotknięta gradacją kornika drukarza, a w której nie była prowadzona wycinka nie utraciła swojego pierwotnego charakteru. Zarówno ściółka jak i podszyt zachował swoją pierwotną różnorodność i cenny skład gatunkowy, charakterystyczny dla danego siedliska. Powstałą lukę w drzewostanie szybko zaczęły wykorzystywać podrosty wielu drzew liściastych, a także świerki, których byt w Puszczy Białowieskiej wcale nie jest zagrożony. Doszło tylko do redukcji liczebności, co wpisuje się w naturalny cykl zmienności gatunkowej lasów,  i odmłodzenia populacji świerka. Warto dodać, że kornik drukarz atakuje wyłącznie słabsze drzewa, czym również pozytywnie wpływa na kondycję populacji jak i całego ekosystemu. Umierający las, według Lasów Państwowych, to więc umierające zyski, a nie żadna katastrofa ekologiczna.

 

Naturalny cykl życia i śmierci 

Kornik nie jest szkodnikiem, jest częścią ekosystemu, którego działalność wpływa stymulująco na rozwój lasu. Badania dowodzą m.in. że im liczniejsze grupy zamierających świerków, tym szybsze naturalne odnowienia dębów. W innych miejscach rozwój siewek dębu utrudnia masowo odnawiający się grab. Oprócz wspomnianego już zwiększenia bioróźnorodnosci w warstwie drzew i poprawieniu ogólnej kondycji drzewostanu, działalność kornika przyczynia się do powstania wielu nowych nisz ekologicznych. Martwe świerki stanowią najważniejsze miejsce lęgowe dla dzięcioła trójpalczastego, a także najważniejszą bazę żerową dla najrzadszych z dzięciołów, w tym właśnie dla dzięciołów trójpalczastego i białogrzbietego. Pozostawione przez dzięcioły dziuple wykorzystują sóweczki jako swoją bazę lęgową. Świerki zaatakowane przez kornika, pod wpływem stresu, intensywnie produkują nasiona, które z jednej strony staną się pożywieniem dla małych ssaków, z drugiej przyczynią się do samoodnowienia się populacji świerka.  Martwe świerki stanowią także bardzo dobre podłoże dla rozwoju tzw. “reliktów Puszczańskich”, czyli porostów i mszaków nadrzewnych i związanych z rozkładającym się drewnem. Próchniejące drewno to także doskonałe środowisko życia dla wielu rzadkich chrząszczy, miejsce zimowania płazów, a także schronienia dla małych ssaków. Powalone drzewa wpływają na poprawę warunków polowania i odpoczynku dla rysi i wielu innych zwierząt. Co więcej gnijące drewno jest miejscem życia dla ponad 230 gatunków grzybów wielkoowocnikowych, siedliskiem dla rzadkich śluzowców. Martwe drzewa pomagają też w zatrzymywaniu wody, podnoszą żyzność, chronią młode siewki przed zgryzaniem tym samym stymulując kiełkowanie.

 

O co więc wszystkim chodzi?

Człowiek dla ekosystemu Puszczy jest zupełnie zbędny. Sieć zależności międzygatunkowych sprawia, że niezaburzony ekosystem sam się reguluje, co doskonale widać w części Puszczy Białowieskiej objętej ochroną ścisłą. Natura dysponuje nawet własną bronią biologiczną przeciwko zbyt rozległej gradacji kornika drukarza. Trzeba tylko pozwolić jej działać. Duże zagęszczenie drzew zaatakowanych przez kornika staje się miejscem namnażania naturalnych wrogów kornika, drapieżnych chrząszczy i innych drapieżnych i pasożytniczych owadów, które następnie rozprzestrzeniają się na dalsze części lasu hamując gradację kornika drukarza. Działania człowieka są o wiele mniej skuteczne. Żeby zatrzymać gradację kornika trzeba byłoby wyciąć aż 80% zaatakowanych przez owada świerków, co jest na szczęście niemożliwe ze względu na ochronę ścisłą części Puszczy. Jaki więc sens miała wycinka świerków przeprowadzona przez leśników?

Myślę, że odpowiedzi pomoże udzielić krajobraz który po sobie zostawili. W miejscach wycinki można zobaczyć pojedyncze, pozostawione świerki – wartość rynkowa tych realnie zaatakowanych pewnie była zbyt mała żeby je wywozić z lasów. Nie dało się natomiast odnaleźć wielowiekowych dębów, po których pozostały już tylko ślady w postaci pni. Harwestery wycięły wszystko, gradacja kornika nie została przez to powstrzymana, a metry przestrzenne cennego drewna trafiły na rynek.

 

Przyznajcie się do błędów! 

Leśnicy bardzo lubią przedstawiać siebie jako wybawienie dla natury. Nie przeczę, że wielu z nich ma nawet całkiem dobre intencje. Szanuję dorobek polskiej szkoły leśnictwa, piszę to bez złośliwości. Jako Polska pozyskujemy bardzo dużo niezbędnego surowca jakim jest drewno, nawet jeśli czasem popełniamy błędy. Takim błędem były m.in. nasadzenia monokultury sosnowej, co już dziś uznajemy za skrajnie nierozważne. Musiał jednak minąć pewien czas żeby się o tym przekonać. Puszcza Białowieska przez swoją unikalność nie może się stać miejscem takich eksperymentów, eksperymentów na które po latach będziemy patrzeć tak jak na lasy sosnowe teraz. Niestety już dziś możemy zobaczyć, że w miejscach po wycince na terenie Puszczy, prowadzone są nasadzenia niezgodne z typem siedlisk, z którym mamy do czynienia, a nawet sadzenie całkowicie obcych gatunków. Oprócz powtórnej nadreprezentacji świerków sadzonych w sposób kępkowy, historia znów widać ma się powtórzyć, można odnaleźć m.in. sztuczne nasadzenia jodły, która nie występuje naturalnie w Puszczy Białowieskiej, jabłonie obcego pochodzenia, które mogą wpłynąć negatywnie genetykę lokalnej populacji, a także brzozy co jest wyrzucaniem pieniędzy podatnika w błoto. Już śpieszę wyjaśniać dlaczego. Lasy są dla naszej szerokości geograficznej ekosystemami naturalnymi. Żeby się o tym przekonać warto obserwować ziemię pozostawioną odłogiem na którą z czasem zaczynają wkraczać drzewa. Początkowo są to m.in. brzozy, które z czasem zaczynają ustępować bardziej wymagającym drzewom i tak dochodzi do stopniowego odnawiania leśnego na użytkowanych wcześniej obszarach. Pokazuje to po pierwsze, że leśnicy nie są niezbędni żeby jakikolwiek las istniał, po drugie że nasadzenia brzozy są wyłącznie stratą pieniędzy.

 

Kogo jest ta Puszcza?

Zgadzam się, że zwiększenie pozyskiwania drewna z danego obszaru wymaga ingerencji człowieka, zgadzam się że trzeba to robić. Nie zgadzam się jednak na niszczenie tak cennych siedlisk jak Puszcza Białowieska. Jest przecież wystarczająco dużo lasów gospodarczych, gdzie można stosować intensywną gospodarkę leśną. Plantacji drzew w Polsce mamy wystarczająco dużo, żeby dostarczyć na rynek odpowiednią ilość drewna. Zostawmy więc Puszczę naturze, a także samym sobie do podziwiania jej piękna, majestatu i bogactwa, a także prowadzenia badań które mogą nas jeszcze ochronić przed niejedną katastrofą. Niedopuszczalne jest fragmentowanie siedlisk, grodzenie części lasów, które również można zaobserwować w części Puszczy, żeby uchronić młode siewki przed zgryzaniem. Zwierzęta są naturalną częścią ekosystemu i z tym też natura sama sobie poradziła tworząc tzw. krajobraz strachu, chroniący młode siewki roślin. Nasza ingerencja w las jest tak nieprecyzyjna, że pociąga za sobą tylko jeszcze większą ingerencję i ponoszenie dodatkowych kosztów.  Zyski z wycinek są w znacznej mierze prywatyzowane, płyną do konkretnych kieszeni, natomiast koszty związane z nasadzeniami, grodzeniem ponosimy my wszyscy – podatnicy. Skończmy więc z tym ciągłym prywatyzowaniem zysków i uspołecznianiem strat! Weźmy wreszcie odpowiedzialność za wspólne dobro, którym jest Puszcza Białowieska. Jest ona naszą własnością, naszym dobrem narodowym, a także domem niezliczonej liczby organizmów, nie natomiast własnością absolutną Lasów Państwowych! Puszcza Białowieska powinna w całości stać się częścią ochrony ścisłej żeby ją uchronić przed zmieniającymi się rządami, a także nierozwagą i krótkowzrocznością pewnych grup interesu.

Maria Pilarczyk,

Praca Polska