Polska wobec kwestii katalońskiej
Strona główna > Artykuły

Polska wobec kwestii katalońskiej

Opublikowany 6 października 2017

Zagadnienie rozbudzenia tożsamości mniejszych, uśpionych dotąd narodów od pewnego czasu dominuje wydarzenia polityczne wielu krajów europejskich. Serbia z kwestią kosowską, Wielka Brytania z dążeniami Szkotów do niepodległości, a w ostatnich dniach irredenta Katalonii względem Hiszpanii to kolejne cegiełki nowej konstrukcji, która na naszych oczach powstaje w Europie. Jak ją określić i w jakim kierunku może podążyć? Jak możemy ją pchnąć zgodnie z naszymi oczekiwaniami? Postaram się odpowiedzieć na te pytania w poniższym tekście.

Poruszając temat sporu Katalonii z Hiszpanią i podobne konflikty autonomicznych regionów nie trudno popaść w ideologiczne ślepe zaułki i przyjąć prostą optykę ideologiczną. W przypadku tego najbardziej aktualnego i gorącego sporu o zakres autonomii, a obecnie raczej walki o niepodległość Katalończyków możemy jako nacjonaliści łatwo wpaść w koleinę bezinteresownego poparcia dla hiszpańskiego rządu, który cieszy się poparciem także elektoratu narodowego i prawicowego. Oglądając nagrania z manifestacji unionistycznych, gdzie młodzi Hiszpanie śpiewają pieśń hiszpańskich nacjonalistów „Cara el Sol”, zapewne miło robi się na sercu sympatykom idei narodowej, ale główna pułapka przy rozpatrywaniu tej tematyki leży właśnie tutaj – w polityce międzynarodowej nie liczy się ideologia tylko twarde interesy.

Warto zauważyć ciekawą prawidłowość. Kiedy europejskie procesy integracyjne, poprzez instytucje Unii Europejskiej i działania największych potęg kontynentu, nabierają tempa rozwoju i ludzie coraz mocniej odczuwają integracje w kolejnych segmentach swojego życia, tym większe jest poparcie dla ruchów narodowych i tożsamościowych, które krytykują unifikacje i próbują zatrzymać rozmycie ich rodzimych tożsamości narodowych na rzecz nieokreślonej tożsamości europejskiej. Jest to dość oczywiste spostrzeżenie dla osób dostrzegających renesans nacjonalizmów we współczesnej Europie, który jest dość wyraźny i krzykliwy. Tym niemniej większość obserwatorów nie dostrzega przy tym zjawisku, że te narodowe pobudzenie dotyczy także mniejszych wspólnot narodowych, które do tej pory niekoniecznie artykułowały swoje aspiracje w sferze kultury czy polityki.

Takie narody jak Szkoci, Korsykanie, Katalończycy czy Bretończycy jeszcze mocniej mogą odczuwać zagrożenie swojej tożsamości będąc pod ciągłą presją bycia mniejszością w państwie, w którym żyją, a cóż dopiero jeśli ta presja potęguje się poprzez nacisk globalizacyjny. W takiej sytuacji naturalnym jest szukanie dróg zabezpieczenia przyszłości swojego szczepu i walka o instytucje i wpływ na mechanizmy decydujące o kierunku rozwoju wspólnoty, jej sfery ekonomicznej i kulturalnej.

Można pokusić się o stwierdzenie, że koncepcja tzw. Europy Stu Flag to nic innego jak kolejne oblicze odrodzenia idei narodowej w XXI wieku, z którego powinniśmy się cieszyć i je wspierać. Jednakże sprawa jest dość rozwojowa i jej ostateczny kształt nie jest do końca ukształtowany. Państwo Polskie może być beneficjentem pomyślnego przebiegu tego procesu, ale poprzez swoją słabość i brak pozytywnej oferty kulturowej, cywilizacyjne i socjalnej dla swoich obywateli może stać się jego ofiarą.

Dużo mówi się o kwestii śląskiej i zestawia się ją analogicznie z buntem katalońskim. Jest to zabieg bardzo groźny dla Polski i samego Śląska, ponieważ elementom ślązakowskim, które mogłyby stanowić zalążek separatyzmu śląskiego, właśnie o to chodzi żeby w naszej świadomości budować proste analogie zły centralizm – dobry regionalizm. Ruch ślązakowski, jako dość słaby i będący raczej produktem medialnym, nie jest zagrożeniem dla monoetnicznej Polski, która poprzez politykę PRL i sytuacje ekonomiczną w III RP jest wysoce jednolita i dość odporna na separatyzm i regionalizm. Polacy z reguły podskórnie czują niechęć i wyczuwają obce wpływy w przekazie mówiącym o zbyt daleko idącej tożsamości regionalnej. Jest to dość skuteczna szczepionka na ruchy odśrodkowe i jedynie podtrzymując tę zjawisko, nie musimy szczególnie obawiać się wariantu katalońskiego na Górnym Śląsku. Niecałe 100 tyś. głosów na Ruch Autonomii Śląska w ostatnich wyborach to nic przy realnych rządach nacjonalistów katalońskich w Barcelonie.

Ruchy separatystyczne w zachodniej Europie mogą stanowić dla naszego interesu narodowego również dość dużą wartość dodaną. Silne państwa zachodnie, których koncerny dość łatwo kolonizują i wykorzystują naszą gospodarkę jako rynek zbytu i taniej siły roboczej mogą bardzo odczuć gorące konflikty narodowościowe i kryzysy polityczne w swoich krajach macierzystych. To szansa dla polskich firm, dla których mogą się otworzyć nowe możliwości. Na przykładzie Hiszpanii doskonale widać, że te zjawisko może realnie odblokować Polsce pułapkę średniego rozwoju, ponieważ Hiszpanie tracąc region, który wytwarza 1 / 4 ich PKB i jest najbardziej innowacyjny, zostają wykluczeni z wyścigu gospodarczego na wiele lat i tracą całkowicie możliwość ekspansji np. na coraz bogatszy rynek polski.

Być może wielu osobom może wydać się złe zadowolenie z „potknięcia” innego państwa, ale rywalizacja, a szczególnie gospodarcza, pomiędzy państwami tak ciasnego kontynentu jakim jest Europa to nie zmagania olimpijczyków, a bezwzględna walka, w której stawką jest pozycja, majętność, a często przetrwanie danej wspólnoty narodowej. Polska i Polacy doświadczyli brutalności innych narodów i muszą wyciągnąć z tego lekcje.

Krystian Jachacy