Strona główna > Wiadomości

Zracjonalizować rozwój

Opublikowany 9 września 2018

Niektórzy zarzucają, że wszelkie idee odnoszące się do kwestii ochrony przyrody są w gruncie rzeczy sprzeczne z podejściem socjalnym do społeczeństwa, że stawiają one dobrostan zwierząt wyżej niż ludzi, a zachowanie naturalnych procesów wyżej niż rozwój przemysłu. Uważają podejmowanie tematyki ekologicznej za uleganie modzie i odwracanie uwagi od realnych problemów.

Żyjemy w systemie kapitalistycznym, systemie którego główną siłą napędową jest produkcja i marnotrawstwo. Oprócz ton żywności, marnujemy dodatkowo niezliczone ilości przedmiotów codziennego użytku, często słabej jakości. Przedmioty muszą być na tyle nietrwałe, aby nie załamał się system ich produkcji, tym samym nie obniżyły się zyski przedsiębiorców. Produkcja jest przez to sztucznie podtrzymywana na wysokim poziomie, a jej efekty coraz szybciej lądują na wysypiskach śmieci. Złożoność urządzeń uniemożliwia z kolei skuteczne odzyskiwanie surowców wykorzystanych do ich produkcji. Zużywamy surowce na potęgę, niszcząc przy tym otaczającą nas przyrodę. Nasze działania niosą za sobą obok zmian klimatycznych, zanieczyszczeń powietrza również lokalne skażenia wód i gleb metalami ziem rzadkich.

System kapitalistyczny, to tak chory system że wielu znanym markom obecnych na rynkach niemal wszystkich państw świata bardziej opłaca się spalić wytworzone przez siebie produkty niż obniżyć ich cenę lub przekazać potrzebującym. Kto by potem chciał chodzić w rzeczach marek, na które mogą sobie pozwolić ubożsi od nas samych? Także widzimy, że prawo popytu i podaży nie reguluje już rynku, popyt jest sztucznie kreowany, a produkowanie na potęgę i niszczenie części jej wytworów zastępuje podaż.

Bogaci doskonale zdają sobie sprawę ze zmian klimatycznych, a także wpływu zanieczyszczeń na ludzkie zdrowie. Mogą sobie pozwolić na skuteczne oczyszczanie powietrza we własnych mieszkaniach, albo też na mieszkanie w miejscach gdzie powietrze jest czystsze. Smog zabija przede wszystkim biednych!

Wracając do zmian klimatycznych, nie tak dawno świat obiegła informacja o tym, że Nowa Zelandia zakazała kupowania nieruchomości przez obcokrajowców. Decyzja ta ma powstrzymać dalszy wzrost cen nieruchomości w tym kraju. Bogaci wybierali ten kierunek na inwestycję z tego powodu, że w przypadku jakiegoś konfliktu zbrojnego będzie to jedno z niewielu bezpiecznych miejsc, a także w Nowej Zelandii panuje bardzo przyjazny klimat, niezniszczone środowisko naturalne, a państwo nie jest przeludnione. Bogaci, jak widać, potrafią się doskonale o siebie zatroszczyć i w przypadku pojawienia się poważniejszych konsekwencji klimatycznych czy politycznych swoich działań, szybko ewakuują się do swoich luksusowych apartamentów na drugim końcu świata z kieszeniami pełnymi pieniędzy, które sami im wypchaliśmy. My natomiast zostaniemy w zanieczyszczonym środowisku, powoli tracąc swoje zdrowie i życie.

Wielki biznes przez lata starał się zohydzić naszemu społeczeństwu ekologię. Robił to najskuteczniej poprzez tworzenie organizacji uzależnionych od siebie, pozostających na ich usługach. Niestety z czasem, aktywne na skalę ogólnopolską i szczególnie silnie widoczne pozostały tylko one. Polacy szybko zapomnieli o właściwych korzeniach myśli ekologicznej, jej wzniosłości i konieczności działania dla zahamowania zapędów przedsiębiorców.

Czy jest jakiś sposób na odwrócenie tego trendu, trendu bezustannej konsumpcji i niszczenia środowiska? W skali mikro należy zadbać o jakość naszych codziennych wyborów, o to jakiej trwałości produkty kupujemy, czy nie marnujemy żywności, zbyt pochopnie nie wyrzucamy przedmiotów codziennego użytku, czy ślepo nie podążamy za jakąś modą. W skali makro należałoby zracjonalizować produkcję, wymusić na firmach zaprzestania celowego zmniejszenia żywotności produktów. Musimy znać i piętnować marki, które dopuszczają się marnotrawstwa, a wspierać te które nie niszczą niesprzedanych produktów. Musimy zacząć wreszcie się zrzeszać, tworzyć nowe organizacje obierające sobie za cel ochronę przyrody, czy podejmować ten temat w ramach szerszej działalności społeczno-politycznej w już istniejących organizacjach. Należy położyć kres chciwości wąskiej warstwie ludzi, która chce się bogacić naszym kosztem.

Maria Pilarczyk,

Praca Polska