Strona główna > Artykuły

Alternatywa dla kieszeni i środowiska

Opublikowany 25 listopada 2018

Ostatnimi czasy polską opinie publiczną podgrzewa temat wysokich cen paliw, które w odniesieniu do naszych zarobków są jednymi z najwyższych w Europie. Gdy do cen paliwa doliczymy koszty eksploatacyjne samochodu oraz opłaty parkingowe, które często przekraczają 5zł za godzinę parkowania w centrum; codzienne użytkowanie auta powoli staje się dostępnym nie dla każdego luksusem. W takiej sytuacji rozwiązaniem problemu powinien być system publicznego transportu zbiorowego – czy tak się dzieje?

Istotnie, w wielu polskich miastach system komunikacji zbiorowej ma się coraz lepiej, a rozwój miejskiej infrastruktury oraz modernizacja taborów sprzyjają efektywności tegoż rozwiązania. Co więcej, wybierając alternatywę w postaci transportu publicznego oszczędzamy nie tylko pieniądze, lecz często także i czas. W wielu polskich miastach autobusy, trolejbusy i tramwaje korzystają z osobnych pasów do poruszania się, co pozwala uniknąć długotrwałego postoju w miejskim korku. Innym rozwiązaniem, choć niestety obecnym jedynie w Warszawie, jest szybkie i punktualne metro. Korzystanie z tego typu rozwiązań ma też niewątpliwie pozytywny wpływ na jakość naszego środowiska – im na ulicy mniej samochodów, tym mniej spalin. Mniejsza ilość samochodów oznacza też mniejsze prawdopodobieństwo wypadku lub kolizji drogowej, co pozwolić może na zmniejszenie skali problemu oraz wygenerowanie pewnych oszczędności. Z uwagi na przedstawione korzyści, oczywistym wydaje się być stwierdzenie, że państwo powinno dążyć do upowszechnienia modelu komunikacji zbiorowej, a w perspektywie czasu być może także i do wprowadzenia darmowego do niej dostępu.

Analizując zjawisko komunikacji publicznej, odnieść się także należy do kosztów, czyli minusów. Powszechne korzystanie z prywatnych środków komunikacji, takich jak np. samochody, przyczynia się do zwiększonej konsumpcji paliwa. Podatek VAT uzyskiwany ze sprzedaży paliw oraz akcyza paliwowa są znacznym źródłem przychodów państwa. Ograniczenie tych wpływów niewątpliwie w znaczący sposób wpłynęłoby na całokształt finansów publicznych. Jeśli doliczyć do tego koszta darmowej komunikacji publicznej (która funkcjonuje już w wielu polskich miastach), to szybko okazać się może, że budżet państwa oraz niektórych samorządów nie jest na to gotowy.

Korzyści z darmowej komunikacji zbiorowej są jednak znaczne – czy to na płaszczyźnie personalnej (oszczędzanie czasu i pieniędzy), czy na płaszczyźnie społecznej (lepsza jakość środowiska, mniej incydentów drogowych). Politycy mogą mówić, że nie stać ich na takie rozwiązania – warto zadać sobie jednak pytanie, ile w tym wytłumaczeniu jest prawdy?

Skoro państwo polskie stać na takie inwestycje jak budowanie baz dla amerykańskich żołnierzy czy Muzeum Historii Żydów Polskich za 320 mln złotych, a także na rekordowe dotacje dla zagranicznych przedsiębiorstw takich jak JP Morgans (20 mln) czy IBM (31,5 mln); to teza o braku pieniędzy na realizowanie potrzeb Polaków wydaje się być całkowicie nieuzasadniona. Jako Polacy mamy prawo wymagać od rządzących troski o nasz życiowy komfort, a także oczekiwać kreowania bądź stosowania rozwiązań, które pozytywnie wpłyną na jakość życia nas wszystkich.

Michał Stefaniak,

Praca Polska Lublin